
Mediana cen polis OC w Polsce w czerwcu 2026 r. spadła do 629 zł, wobec 641 zł w maju, osiągając najniższy poziom od marca 2024 r., gdy wynosiła 613 zł. Dane z rynku pokazują kontynuację spadkowego trendu, który zaczął się po ubiegłorocznych szczytach cenowych. W porównaniu z czerwcem 2025 r., kiedy mediana sięgała 690 zł, obowiązkowe ubezpieczenie komunikacyjne jest tańsze o 61 zł rok do roku. Jeszcze wyraźniej widać zmianę względem maja 2025 r., gdy mediana wynosiła 711 zł – od tego momentu najtańsze OC potaniało o 82 zł, czyli o około 11,5 proc.
Obniżki mają charakter ogólnokrajowy. Spadki cen odnotowano we wszystkich województwach, a także w niemal wszystkich stolicach regionów. Z analizy wynika, że najdroższym miastem wojewódzkim pozostaje Gdańsk z medianą 798 zł. Tuż za nim uplasował się Szczecin z wynikiem 796 zł, który jako jedyne miasto wojewódzkie zanotował wzrost cen miesiąc do miesiąca – o 14 zł – co pozwoliło mu awansować na drugą pozycję w rankingu. Trzeci jest Wrocław z medianą 790 zł, który po latach przestał być w ścisłej czołówce najdroższych miast, m.in. dzięki spadkowi o 60 zł w skali miesiąca.
Na drugim biegunie znalazły się miasta i regiony z najniższymi składkami. Najtańsze oferty czekały w czerwcu na kierowców w Rzeszowie, gdzie mediana wyniosła 618 zł, a niewiele drożej było w Opolu – 624 zł. W ujęciu wojewódzkim najdroższym regionem pozostaje województwo pomorskie z medianą 703 zł, podczas gdy najniższe stawki notuje województwo podkarpackie – 546 zł. Różnica między tymi skrajnymi wartościami sięga 157 zł, co podkreśla silne zróżnicowanie terytorialne rynku OC.
Eksperci wskazują, że obecny poziom cen może nie być trwały. Jak zauważa Stefania Stuglik z Rankomat.pl, czerwcowe dane sygnalizują wyraźne odwrócenie trendu względem ubiegłego roku i są korzystne dla kierowców, ale przestrzeń do dalszych obniżek jest ograniczona. Dane Komisji Nadzoru Finansowego po I kwartale 2026 r. pokazują, że obowiązkowe OC komunikacyjne znajduje się pod presją kosztową: techniczny wynik działalności bezpośredniej spadł poniżej zera, a wypłaty odszkodowań i świadczeń rosły szybciej niż przypis składki. Jeżeli koszty szkód, napraw i likwidacji dalej będą rosnąć, ubezpieczyciele mogą mieć coraz mniej miejsca na utrzymywanie obecnych stawek, a dzisiejsze rekordowo niskie ceny mogą okazać się przejściowym epizodem w cyklicznie zmieniającym się rynku.

La France affronte déjà son troisième épisode de fortes chaleurs depuis le début de l’année, quelques jours seulement après une canicule qualifiée d’historique. Dimanche, sept départements du Sud – l’Ardèche, l’Aude, la Drôme, le Gard, le Vaucluse, l’Hérault et les Pyrénées-Orientales – ont été placés en vigilance orange canicule, avec des températures pouvant avoisiner les 40 °C, notamment en ex-région Languedoc-Roussillon. Météo-France prévoit que les fortes chaleurs gagneront du terrain vers le nord ce lundi 6 juillet 2026 et n’exclut pas d’étendre la vigilance à d’autres territoires.
Si les prévisionnistes soulignent que « les températures sont un cran en dessous » de celles enregistrées lors de la précédente canicule, la nouvelle vague pourrait se prolonger jusqu’au week-end prochain. Les minimales restent élevées sur le pourtour méditerranéen et dans la moyenne vallée du Rhône, souvent comprises entre 21 et 25 °C, avec des pointes à 27 °C localement. Ce troisième épisode survient après une séquence de mai jugée exceptionnelle par sa précocité et une canicule de deux semaines dans la seconde moitié de juin, pendant laquelle les températures moyennes ont atteint des niveaux records et entraîné de graves conséquences sanitaires.
La répétition des fortes chaleurs s’accompagne d’un risque d’incendie particulièrement élevé dans les régions méditerranéennes. Météo-France met en garde contre des vents parfois forts susceptibles de favoriser la propagation des feux et classe sept départements du Sud en « risque très élevé » dans son bulletin dédié à la météo des forêts. Dans les Pyrénées-Orientales, un incendie déclenché samedi soir dans un massif difficile d’accès à Trévillach a parcouru près de 1 000 hectares. Selon la préfecture, le feu « n’est plus en propagation libre » mais reste sous surveillance. Dans la Drôme, un incendie de forêt qui brûle depuis trois jours dans une zone montagneuse inhabitée a plus que doublé de superficie dans la nuit, mobilisant plus de 300 pompiers qui tentent d’en ralentir la progression jugée « défavorable ».
Au-delà de la gestion d’urgence, la nouvelle offensive du thermomètre ravive un débat politique déjà vif sur la manière d’adapter le pays à des canicules appelées à devenir plus fréquentes et plus intenses. La question de la climatisation s’est imposée comme un symbole des divergences de stratégie. Lors de l’épisode de juin, la ministre de la Transition écologique, Monique Barbut, s’est opposée à l’idée de déployer « la clim partout » comme réponse à l’adaptation au changement climatique, tandis que le Rassemblement national défendait un « plan clim » chiffré à 40 milliards d’euros.
Dimanche, le chercheur François Gemenne, coauteur de rapports du GIEC, est venu bousculer le débat en prenant clairement position en faveur d’un recours accru à la climatisation. « Je ne comprends pas les gens (...) qui s’obstinent à refuser la climatisation. Ça veut dire qu’ils acceptent de transformer les canicules en tract électoral pour le RN », a-t-il déclaré sur France Info, visant explicitement la ministre de la Transition écologique. Sur fond de vigilance orange, de forêts en flammes et de mortalité en hausse lors des précédents épisodes, la France se retrouve ainsi à arbitrer entre impératifs sanitaires immédiats, maîtrise de la demande énergétique et stratégie de long terme face à des étés de plus en plus extrêmes.