Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad rozpoczyna długo zapowiadany remont jednego z najbardziej zdeformowanych odcinków autostrady A1 w województwie śląskim. Katowicki oddział GDDKiA podpisał umowę z konsorcjum Colas Polska oraz Antex II na przebudowę ponad 3-kilometrowego fragmentu jezdni w kierunku Gliwic, od około 150 metrów za wiaduktem nad ul. Kościuszki w Siemoni do Miejsca Obsługi Podróżnych Dobieszowice Zachód. Wartość kontraktu ustalono na 36,3 mln zł.
Zadanie ma zostać zrealizowane w ciągu 11 miesięcy, z wyłączeniem przerwy zimowej, i jest pierwszym etapem szerszego programu naprawczego na śląskim odcinku A1 Pyrzowice–Piekary Śląskie. Na liczącym 16 km fragmencie od lat obowiązują ograniczenia prędkości do 110 km/h, a miejscami do 80 km/h, ze względu na silne pofałdowanie nawierzchni. Charakterystyczne deformacje, które powstały wskutek pęcznienia jednego z materiałów użytych przy budowie, zyskały wśród kierowców potoczną nazwę „fal Dunaju”.
GDDKiA zapowiada, że celem inwestycji jest przywrócenie pełnej nośności i równości jezdni oraz zapewnienie trwałości eksploatacyjnej na co najmniej 30 lat. Cały zdeformowany odcinek został podzielony na 13 niezależnych zadań realizacyjnych, co ma usprawnić organizację robót i ograniczyć uciążliwości dla ruchu. Równolegle Dyrekcja prowadzi postępowania dotyczące kolejnych fragmentów trasy w rejonie węzła Pyrzowice.
Zakres prac na pierwszym odcinku obejmuje całkowitą rozbiórkę istniejącej konstrukcji nawierzchni wraz z warstwą mrozoochronną i górną częścią nasypu drogowego. Nowa konstrukcja zostanie wykonana w technologii bitumicznej, z zastosowaniem warstwy antypoślizgowej z piasku równoziarnistego, geomembrany uszczelniającej oraz geomateraca z kruszywa stabilizowanego georusztem. Rozwiązania te mają ograniczyć penetrację wody opadowej i roztopowej do korpusu drogi. Przebudowie poddany zostanie również system odwodnienia – w tym kanalizacja deszczowa – a także krawężniki, wpusty, oznakowanie poziome i pionowe oraz bariery ochronne.

Le compte à rebours est lancé pour Duralex. Placée en redressement judiciaire le 1er juin, la verrerie de La Chapelle-Saint-Mesmin (Loiret) est désormais engagée dans un plan de cession validé par le tribunal de commerce d’Orléans début juillet. Les candidats à la reprise ont jusqu’au 6 août pour déposer un dossier complet, avant une audience clé fixée au 17 septembre qui doit examiner les offres et tracer les lignes du futur de l’entreprise et de ses 243 salariés.
Fondée en 1945 et connue pour ses verres de cantine réputés incassables, Duralex affronte son cinquième redressement judiciaire en un peu plus de vingt ans. Deux ans après avoir été reprise en Scop par ses propres salariés, l’usine n’a pas réussi à surmonter ses difficultés financières. Le tribunal a accordé une période d’observation de six mois avec poursuite d’activité, mais le sort du site et de son savoir-faire industriel dépend désormais de l’issue du plan de cession.
Selon le syndicat Force ouvrière, une quarantaine de marques d’intérêt ont été recensées, sans qu’aucune ne se soit pour l’instant concrétisée en offre formalisée. À l’audience, aucun nom de repreneur potentiel n’a été évoqué. Les syndicats insistent sur la nécessité d’un « projet industriel sérieux » porté par un repreneur « compétent » capable de maintenir l’activité sur le site. Des élus locaux alertent sur le risque de voir émerger des candidats intéressés par la seule marque Duralex, sans engagement sur la production et l’outil industriel.
Dans l’usine, l’activité a été ajustée pour préserver la trésorerie. La production, mise en pause le 12 juin afin de réduire les charges et de concentrer les équipes sur l’emballage et la préparation des commandes, a redémarré avec la relance d’une ligne de fabrication. À l’extérieur, une quarantaine de militants, à l’appel de la CGT, se sont rassemblés devant le tribunal d’Orléans lors de la dernière audience pour afficher leur soutien à la verrerie et rappeler l’enjeu social et industriel de ce nouveau tournant pour Duralex.