
Na Pomorzu powstanie związek metropolitalny obejmujący 61 samorządów i blisko 1,6 mln mieszkańców. Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę metropolitalną po wynegocjowaniu w niej szeregu zmian, które – jak podkreśla – mają zabezpieczyć interesy mniejszych gmin. Akt prawny nie wprowadza nowego szczebla samorządu ani nie zmienia granic administracyjnych, lecz tworzy strukturę zarządczo‑koordynacyjną dla zadań o charakterze metropolitalnym.
Nowy związek ma odpowiadać m.in. za politykę rozwoju, ład przestrzenny, publiczny transport zbiorowy, mobilność miejską, działania adaptacyjne do zmian klimatu oraz promocję regionu. W praktyce ma to przełożyć się na lepszą integrację komunikacji publicznej, bardziej spójne planowanie przestrzenne i sprawniejsze reagowanie na wyzwania środowiskowe. Samorządy wejdą do wspólnego budżetu metropolitalnego, a decyzje w kluczowych sprawach będą podejmowane według zasady podwójnej większości – wymagającej równocześnie poparcia odpowiedniej liczby jednostek samorządu oraz reprezentacji ludnościowej.
Ważnym elementem ustawy jest mechanizm redystrybucji środków na korzyść mniejszych jednostek. Nawrocki wskazał, że co najmniej 40 proc. funduszy przeznaczonych na realizację zadań własnych metropolii trafi do gmin wiejskich i miejskich, które nie są miastami na prawach powiatu. Choć mieszka w nich zdecydowana mniejszość ludności przyszłej metropolii, mają one otrzymywać relatywnie większe wsparcie jako wyraz polityki zrównoważonego rozwoju. Prezydent argumentował, że to właśnie było dla niego „najważniejsze jako mieszkańca Pomorza”.
Metropolia ma dysponować wyraźnie wzmocnionym zapleczem finansowym. W pierwszym roku funkcjonowania do regionu ma trafić 150 mln zł, w drugim 250 mln zł, a w trzecim – 500 mln zł. W dalszej perspektywie szacuje się, że Pomorze może liczyć na około 300 mln zł dodatkowych środków rocznie, przeznaczanych głównie na rozwój i integrację transportu publicznego oraz inne zadania metropolitalne. Prezydent zwrócił uwagę, że w procesie legislacyjnym – co, jak zaznaczył, zdarza się rzadko – większość parlamentarna uwzględniła jego merytoryczne uwagi, a dialog Kancelarii Prezydenta z samorządowcami z Trójmiasta i okolicznych gmin doprowadził do istotnych korekt projektu.

L’Opéra de Paris se prépare à l’une des plus longues interruptions de l’histoire du Palais Garnier. La scène de l’édifice inauguré il y a 151 ans sera fermée de 2027 à 2032, soit cinq ans au lieu des deux initialement annoncés, en raison d’un allongement du calendrier des travaux de modernisation lié à la présence de plomb dans la cage de scène. La décision, dévoilée aux quelque 1.500 salariés puis confirmée à l’AFP par le directeur général Alexander Neef, marque un tournant pour une institution dont le vieillissement des bâtiments a été souligné par un rapport de la Cour des comptes.
Au départ, l’Opéra prévoyait un schéma alterné : deux ans de fermeture pour le Palais Garnier entre l’été 2027 et l’été 2029, puis deux ans pour l’Opéra Bastille entre mi‑2030 et mi‑2032. Le nouveau calendrier bouleverse cette organisation. Le chantier du Palais Garnier est désormais étalé sur cinq ans afin de permettre le retrait intégral du plomb dans les dessous et les dessus de scène, sous l’effet d’un renforcement de la réglementation et des exigences des organismes de prévention et de contrôle. En conséquence, les travaux de rénovation des équipements scéniques de Bastille, un temps envisagés à partir de 2030, ne démarreront qu’en 2033, pour une durée de deux ans.
L’objectif reste inchangé : moderniser en profondeur les cages de scène des deux sites, tant sur le plan scénique (machinerie) que sur celui du bâtiment (réseaux, traitement d’air, électricité). Comme dans de nombreux monuments historiques, la présence de plomb au Palais Garnier était connue et faisait déjà l’objet d’un suivi régulier, précise Alexander Neef. Le traitement de ce plomb figurait dans le projet initial, mais la nécessité désormais de le retirer intégralement dans la cage de scène prolonge considérablement l’opération et impose une première phase de chantier centrée sur ce retrait, avec son lot de nuisances, notamment bruits et vibrations.
Pour la direction, cette révision à la hausse du calendrier est assumée. « C’est un choix que nous assumons, un choix de responsabilité, un choix fait pour la pérennité de l’outil de travail », insiste Alexander Neef, qui affirme vouloir éviter d’ouvrir un nouveau chantier dans quelques années. Pendant que le Palais Garnier sera indisponible, l’Opéra de Paris maintiendra ses spectacles lyriques et chorégraphiques à l’Opéra Bastille, resté ouvert, et prévoit une programmation hors les murs dans d’autres salles de la capitale, comme le Théâtre des Champs‑Élysées, le Théâtre du Châtelet, le Théâtre de Chaillot ou le Théâtre de la Ville. La maison lyrique entre ainsi dans une longue période de transition, contrainte par des enjeux sanitaires et techniques, mais présentée comme un investissement pour la durée.