
Resort rolnictwa zaostrza nadzór nad importowanymi czereśniami po sygnałach o możliwych nieprawidłowościach w jakości części owoców trafiających na polski rynek. Minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski poinformował, że zwrócił się do Głównego Inspektora Sanitarnego o rozważenie wzmożonych działań kontrolnych oraz o przekazanie informacji o ich wynikach. Decyzja zapadła w momencie sezonowego wzrostu importu czereśni, w tym z państw trzecich, takich jak Serbia i Turcja.
W komunikatach resortu podkreślono, że w przestrzeni medialnej i w przekazach branżowych pojawiły się sygnały dotyczące możliwych nieprawidłowości w zakresie jakości i bezpieczeństwa zdrowotnego części importowanych owoców. Ministerstwo wskazuje, że chodzi zarówno o standard handlowy, jak i o kwestie sanitarne. Krajewski zaznaczył, że celem działań jest wzmocnienie ochrony konsumentów poprzez weryfikację, czy sprowadzane czereśnie spełniają wymagania obowiązujące na rynku unijnym.
Za nadzór nad bezpieczeństwem zdrowotnym żywności odpowiada Państwowa Inspekcja Sanitarna, która w przypadku owoców prowadzi m.in. badania laboratoryjne na obecność pozostałości środków ochrony roślin. Resort rolnictwa zwraca uwagę, że w odniesieniu do produktów spoza Unii Europejskiej te kontrole mają szczególne znaczenie ze względu na różnice w programach ochrony roślin i warunkach produkcji. Równolegle swoje działania prowadzi Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, sprawdzając jakość handlową czereśni, ich oznakowanie oraz zgodność informacji przekazywanych konsumentom.
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi sygnalizuje, że wzmożone kontrole wpisują się w szersze działania państwa na rzecz ograniczania nieprawidłowości na rynku żywności i wzmocnienia mechanizmów ochrony. Według zapowiedzi rządu prace nad zmianami przepisów mają wzmocnić walkę z fałszowaniem żywności oraz poprawić przejrzystość obrotu produktami rolno‑spożywczymi. Wyniki obecnie zlecanych kontroli importowanych czereśni mają być jednym z elementów oceny skuteczności obecnego systemu nadzoru.

En choisissant Saint-Raphaël (Var) pour lancer sa campagne présidentielle, David Lisnard a donné le ton d’une candidature construite contre ce qu’il décrit comme la continuité du pouvoir actuel. Devant près de 1.500 personnes selon les organisateurs, le maire de Cannes et président de l’Association des maires de France (AMF) a pris pour cibles les figures pressenties du camp macroniste pour 2027, notamment l’ancien Premier ministre Édouard Philippe et l’ex-chef du gouvernement Gabriel Attal. « Pourquoi vouloir à nouveau tenter de nous dire que le seul choix rationnel et raisonnable en 2027 serait de reconduire ceux qui ont gouverné et échoué ? », a-t-il lancé.
Candidat libéral, David Lisnard a rompu au printemps avec Les Républicains pour se présenter en solo à la présidentielle. Cette prise de distance s’est doublée d’une attaque frontale contre ce qu’il appelle « un petit monde parisien » qu’il dit avoir « découvert » via ses fonctions à la tête de l’AMF. Il décrit un milieu qui « fréquente les mêmes cercles, les mêmes lieux de pouvoir » et partage « les mêmes habitudes et les mêmes réflexes ». Selon lui, le pouvoir resterait ainsi concentré entre les mains d’une même élite politique et administrative.
Le maire de Cannes va plus loin en qualifiant cette élite de « caste » qui « confond sa survie avec celle du pays ». À l’en croire, cette classe dirigeante « s’affole » à l’approche de la présidentielle de 2027 et se montrerait « prête aujourd’hui à toutes les alliances de circonstances, à toutes les compromissions morales et politiques, à tous les reniements ». Dans ce registre, il fait allusion, sans le nommer explicitement dans ses discours rapportés, au quasi-soutien apporté récemment par le responsable LR Laurent Wauquiez à Édouard Philippe, fondateur du parti Horizons.
En s’attaquant aux « héritiers » du macronisme et à un « petit monde parisianiste », David Lisnard cherche à se positionner comme une alternative issue des territoires, en rupture avec les accords jugés opportunistes entre formations traditionnelles et ex-cadres de la majorité. S’il n’a pas détaillé lors de cette réunion les contours d’un programme, la mise en scène de ce lancement de campagne et la dénonciation des « compromissions » esquissent une stratégie centrée sur la critique de la continuité et du jeu d’alliances au sommet, à près de trois ans de l’échéance présidentielle.